ChatGPT jest dziś dziewiątym najczęściej odwiedzanym serwisem w Stanach Zjednoczonych i po raz pierwszy wyprzedza w tym zestawieniu zarówno Bing, jak i DuckDuckGo. W tym samym czasie Bing zaliczył najgłębszy spadek w całej pierwszej dwudziestce: minus 50,43 procent rok do roku.
Takie wnioski płyną z zestawienia ruchu na 150 największych amerykańskich witrynach, które opisał serwis Search Engine Land na podstawie danych Semrush Traffic Analytics. Porównanie obejmuje lipiec 2026 wobec lipca 2025. Dla branży SEO to jedna z pierwszych tak konkretnych migawek pokazujących, gdzie naprawdę przenosi się uwaga użytkowników po dwóch latach dominacji AI w wynikach wyszukiwania.
Kontekst: rok, w którym rynek wyszukiwania przestał być jednorodny
Przez ostatnie dwa lata dyskusja o wpływie AI na ruch organiczny toczyła się głównie na poziomie anegdot. Wydawcy raportowali spadki, agencje pokazywały wykresy z pojedynczych kont Google Analytics, a Google konsekwentnie powtarzał, że całkowita liczba kliknięć wychodzących z wyszukiwarki pozostaje stabilna. Brakowało danych, które obejmowałyby cały rynek naraz i pozwalały porównać wygranych z przegranymi w tej samej skali.
Zestawienie oparte na Semrush Traffic Analytics próbuje wypełnić tę lukę. Narzędzie szacuje liczbę wizyt na podstawie danych panelowych i modelowania, więc nie jest to pomiar serwerowy, tylko estymacja. Kierunek i skala zmian są jednak na tyle duże, że trudno tłumaczyć je wyłącznie błędem metody. Spadek o połowę nie mieści się w marginesie niepewności narzędzia analitycznego.
Ważny jest też punkt odniesienia. AI Overviews zaczęły się pojawiać w amerykańskich wynikach w maju 2024 roku, więc porównanie lipca 2025 do lipca 2026 obejmuje już okres, w którym generatywne odpowiedzi były standardem, a nie eksperymentem. To nie jest więc pomiar szoku wdrożeniowego, tylko drugiego roku funkcjonowania nowego modelu wyszukiwania. Tym trudniej zbyć te liczby argumentem, że rynek dopiero się układa.
Kluczowe liczby
Najważniejsze zmiany w zestawieniu 150 największych witryn w USA, lipiec 2026 wobec lipca 2025:
| Serwis | Zmiana rok do roku | Wizyty miesięcznie | Pozycja w rankingu |
|---|---|---|---|
| +10,72% | 25,3 mld | 1 | |
| YouTube | +36,6% | 10,3 mld | 2 |
| bez istotnej zmiany | 2,61 mld | 3 | |
| ChatGPT | +48,38% | 1,09 mld | 9 |
| Twitch | +25,6% | brak danych | 25 (awans o 5 miejsc) |
| +15,48% | 473,7 mln | 19 (rok wcześniej 21) | |
| USPS.com | +12,04% | brak danych | brak danych |
| Bing | -50,43% | brak danych | najgłębszy spadek w top 20 |
| Temu | -28,55% | brak danych | brak danych |
| NBCNews.com | -20,2% | brak danych | 145 (spadek o 35 miejsc) |
| ESPN | -16,0% | 366,0 mln | 24 (rok wcześniej 19) |
| DuckDuckGo | -15,83% | brak danych | brak danych |
| Amazon | -15,31% | brak danych | brak danych |
| Yahoo | -13,82% | brak danych | brak danych |
Dwie liczby porządkują cały obraz. Pierwsza: cały ruch na 150 największych witrynach urósł w ciągu roku zaledwie o 6,1 procent. Druga: pierwsza dziesiątka odpowiada za 68,6 procent całego ruchu, wobec 68,8 procent rok wcześniej. Rynek praktycznie nie urósł i nie zdekoncentrował się. Zmienił się natomiast podział wewnątrz czołówki, i to właśnie ten podział jest tu całą historią.
Google nie traci, tracą alternatywy
To najbardziej kontrintuicyjny wniosek z tych danych i wart osobnego podkreślenia. Popularna teza ostatnich dwóch lat mówiła, że AI zabiera ruch Google. Liczby pokazują coś innego: Google urósł o 10,72 procent i utrzymuje 25,3 mld wizyt miesięcznie, czyli około dwudziestu trzech razy więcej niż ChatGPT.
Skurczyły się za to wszystkie mniejsze wyszukiwarki naraz. Bing minus 50,43 procent, DuckDuckGo minus 15,83 procent, Yahoo minus 13,82 procent. To wygląda mniej na migrację z klasycznego wyszukiwania do AI, a bardziej na konsolidację: użytkownicy, którzy wcześniej korzystali z alternatyw wobec Google, przeszli do asystentów AI, a nie do Google. Sam Google obronił swoją bazę.
Przypadek Bing jest tu szczególnie wymowny. Microsoft przez trzy lata inwestował w integrację Copilota z wyszukiwarką, traktując AI jako dźwignię do odebrania Google udziałów w rynku. Dane za lipiec 2026 sugerują, że efekt był odwrotny od zamierzonego, a przynajmniej że marka Bing nie skorzystała na przesunięciu uwagi w stronę AI. Zamiast przejąć ruch niezadowolonych z klasycznych wyników, oddała go asystentom.
Co to znaczy dla SEO i AIO
Dla osób prowadzących strony w Polsce te dane mają kilka bardzo praktycznych konsekwencji, mimo że dotyczą rynku amerykańskiego. Rynek polski zwykle powtarza te ruchy z opóźnieniem kilku kwartałów, więc traktujmy to jako sygnał wyprzedzający, a nie ciekawostkę zza oceanu.
1. Optymalizacja pod Bing przestaje się bronić ekonomicznie
Przez lata standardowa rekomendacja brzmiała: zgłoś sitemapę do Bing Webmaster Tools, bo to niski koszt i dodatkowy kanał. Argument dodatkowy mówił, że Bing zasila ChatGPT, więc obecność w jego indeksie przekłada się na cytowania w AI. Ten drugi argument jest dziś słabszy, niż był. Modele AI korzystają z wielu źródeł pobierania jednocześnie, a nie z jednego indeksu, o czym pisaliśmy przy okazji analizy silników pobierania źródeł w ChatGPT. Sam ruch bezpośrednio z Bing, przy spadku o połowę rok do roku, przestaje być pozycją, dla której warto rezerwować budżet.
2. Ruch z AI zaczyna być realną pozycją w miksie, ale wciąż małą
1,09 mld wizyt miesięcznie na ChatGPT to duża liczba w wartościach bezwzględnych, ale to nadal około 4 procent ruchu Google. Jeśli ktoś planuje strategię treści wyłącznie pod cytowania w asystentach AI i rezygnuje z klasycznego SEO, robi to na podstawie zawyżonych oczekiwań. Dane potwierdzają to, co pokazywały wcześniejsze badania zachowań użytkowników: większość osób korzysta równolegle z obu kanałów, co opisywaliśmy w tekście o tym, że 95 procent użytkowników ChatGPT nadal korzysta z Google.
3. Problem pomiaru jest poważniejszy niż problem ruchu
To wątek, który w tym zestawieniu przewija się na marginesie, a zasługuje na pierwszy plan. W przywołanym w materiale studium przypadku ruch nieprzypisany, raportowany jako bezpośredni, wzrósł z 62,5 procent do 78 procent sesji. Powód jest techniczny: linki generowane w czatach AI często nie przekazują nagłówka referrer, na którym opiera się GA4.
Natywny kanał AI Assistant w GA4, obejmujący ChatGPT, Gemini, DeepSeek, Copilota i Groka, pokazywał w analizowanym serwisie wydawniczym zaledwie 0,47 procent ruchu. Co ważniejsze, ten kanał w ogóle nie obejmuje AI Overviews Google, czyli największej powierzchni generatywnej na rynku. Innymi słowy: jeśli ktoś ocenia wpływ AI na swoją stronę wyłącznie po raporcie kanałów w GA4, patrzy na ułamek zjawiska i może błędnie uznać, że problem go nie dotyczy.
4. Kategorie treści reagują bardzo nierówno
Spadki nie rozłożyły się losowo. Najmocniej ucierpiały serwisy informacyjne i sportowe: NBCNews.com stracił 20,2 procent i spadł o 35 miejsc, ESPN stracił 16 procent i wypadł z pierwszej dwudziestki. To profil treści, który najłatwiej streszcza się w jednym akapicie odpowiedzi AI, bo użytkownik szuka faktu, a nie doświadczenia. Rosły natomiast platformy, których wartość leży w treści niezastępowalnej streszczeniem: YouTube plus 36,6 procent, Twitch plus 25,6 procent, LinkedIn plus 15,48 procent.
Wniosek dla planowania treści jest dość bezpośredni. Materiały czysto informacyjne, które odpowiadają na pytanie w dwóch zdaniach, są najbardziej narażone. Treści oparte na własnych danych, doświadczeniu, formacie wideo albo społeczności mają strukturalną przewagę. Pokrywa się to z obserwacją, że strony produktowe zgarniają 24 procent cytowań AI, a fora i wideo zdecydowanie mniej, niż sugerowały wcześniejsze narracje o dominacji Reddita.
5. Handel przesuwa się poza wyszukiwanie
Warto zauważyć jeszcze jedną rzecz, która w zestawieniu łatwo umyka. Amazon stracił 15,31 procent, a Temu 28,55 procent, przy czym w przypadku Temu główną przyczyną była zmiana polityki celnej w połowie 2025 roku, a nie AI. Nawet po odjęciu tego czynnika obraz e-commerce jest słaby na tle rosnących platform treści. Dla sklepów oznacza to, że walka o widoczność przenosi się z klasycznego wyszukiwania produktowego do rekomendacji w asystentach, gdzie decyduje jakość danych o produkcie, a nie pozycja w SERP.
Reakcje branży
Komentarze po publikacji zestawienia szły w trzech kierunkach. Pierwszy to sceptycyzm metodologiczny. Semrush Traffic Analytics opiera się na modelowaniu i danych panelowych, więc część analityków zwraca uwagę, że skala spadku Bing może być częściowo artefaktem zmiany sposobu zbierania danych, na przykład wygaszenia jakiegoś źródła panelowego. To zastrzeżenie ma sens i warto je traktować poważnie, natomiast pozostałe pozycje w zestawieniu nie wykazują podobnej anomalii, co osłabia tezę o błędzie systemowym.
Drugi wątek dotyczy tego, że Bing jako marka konsumencka i Bing jako infrastruktura to dwie różne rzeczy. Spadek odwiedzin bing.com nie musi oznaczać spadku znaczenia indeksu Microsoftu, który nadal zasila część produktów trzecich. Dla specjalisty SEO liczy się jednak przede wszystkim ta pierwsza warstwa, bo to z niej pochodzą sesje w raportach.
Trzeci głos, najczęstszy wśród praktyków, dotyczy pomiaru. Jes Scholz, autorka analizy o tym, dlaczego samo GA4 nie wystarcza do mierzenia realnego wpływu AI na SEO, argumentuje, że branża próbuje ocenić nowe zjawisko narzędziem zaprojektowanym pod stary model ruchu. Dopóki asystenci AI nie przekazują spójnie referrera, każdy raport kanałów będzie systematycznie zaniżał ich udział, a różnice między serwisami będą wynikać raczej z konfiguracji analityki niż z rzeczywistej widoczności.
Co dalej
Kilka rzeczy warto obserwować w najbliższych miesiącach, bo to one zdecydują, czy lipcowa migawka była punktem zwrotnym, czy jednorazowym wahnięciem.
- Czy spadek Bing się ustabilizuje. Kolejna aktualizacja miesięczna pokaże, czy minus 50 procent to trend, czy odczyt jednorazowy. Jeśli w sierpniu i wrześniu krzywa się spłaszczy, mówimy o korekcie bazy. Jeśli spadek będzie kontynuowany, to koniec Bing jako liczącego się kanału konsumenckiego.
- Czy tempo wzrostu ChatGPT wyhamuje. Wzrost o 48 procent rok do roku jest imponujący, ale to już wolniej niż w poprzednich okresach. Nasycenie bazy użytkowników oznaczałoby, że udział AI w miksie ruchu ustabilizuje się na poziomie kilku procent, a nie będzie rósł liniowo.
- Czy Google poprawi raportowanie generatywne. Rozszerzenie raportów AI w Search Console na cały świat to krok w dobrą stronę, ale wciąż brakuje w nich rozbicia kliknięć. Dopóki go nie ma, pomiar wpływu AI Overviews pozostaje szacunkiem.
- Czy asystenci zaczną przekazywać referrer. To najważniejsza zmienna techniczna. Standaryzacja przekazywania źródła przez czaty AI zmieniłaby z dnia na dzień obraz w raportach analitycznych, bez żadnej zmiany w rzeczywistym zachowaniu użytkowników.
- Czy spadki wydawców będą się pogłębiać. Serwisy informacyjne są w tym zestawieniu najbardziej poszkodowaną kategorią. Jeśli trend się utrzyma, wymusi to zmianę modelu dystrybucji treści, a nie tylko korektę strategii SEO.
Praktyczna lista kontrolna na ten kwartał
Jeśli chcesz przełożyć te dane na konkretne działania, warto zacząć od czterech rzeczy.
Po pierwsze, sprawdź w swojej analityce, jak zmienił się udział ruchu bezpośredniego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Wzrost o kilkanaście punktów procentowych bez oczywistej przyczyny marketingowej jest silną przesłanką, że część tego ruchu pochodzi z asystentów AI i jest błędnie klasyfikowana.
Po drugie, skonfiguruj własną grupę kanałów obejmującą domeny asystentów AI, zamiast polegać wyłącznie na natywnym kanale w GA4. To nie rozwiąże problemu brakującego referrera, ale wyłapie tę część ruchu, która referrer przekazuje.
Po trzecie, zrewiduj portfel treści pod kątem podatności na streszczenie. Artykuły odpowiadające na proste pytanie faktograficzne są najbardziej zagrożone. Warto je albo pogłębić o własne dane i przykłady, albo świadomie zaakceptować ich rolę jako wsparcia dla widoczności w AI, a nie źródła sesji.
Po czwarte, przestań traktować Bing Webmaster Tools jako obowiązkowy element wdrożenia. Zgłoszenie sitemapy nadal zajmuje kwadrans i nie szkodzi, ale nie powinno występować na liście priorytetów ani być argumentem w rozmowie o budżecie.
Podsumowanie
Lipcowe dane nie potwierdzają tezy o śmierci wyszukiwania. Potwierdzają natomiast coś innego: rynek wyszukiwania przestał być rynkiem wyszukiwarek. Google urósł, ChatGPT urósł mocniej procentowo, a cały środek stawki, czyli Bing, DuckDuckGo i Yahoo, oddał ruch obu stronom naraz. Dla praktyka SEO oznacza to, że mapa kanałów z 2023 roku już nie opisuje rzeczywistości, a największym ryzykiem nie jest utrata ruchu, tylko brak narzędzi, żeby ją w ogóle zauważyć.
FAQ
Czy te dane oznaczają, że AI odbiera ruch Google?
Nie. Google urósł w tym zestawieniu o 10,72 procent rok do roku i utrzymuje 25,3 mld wizyt miesięcznie. Ruch straciły mniejsze wyszukiwarki: Bing (minus 50,43 procent), DuckDuckGo (minus 15,83 procent) i Yahoo (minus 13,82 procent). Dane sugerują konsolidację rynku wokół Google i asystentów AI, a nie migrację z Google do AI.
Jak wiarygodne są te liczby?
Pochodzą z Semrush Traffic Analytics, czyli narzędzia szacującego ruch na podstawie danych panelowych i modelowania, a nie z pomiaru serwerowego. Należy je traktować jako estymacje kierunkowe. Skala zmian, zwłaszcza spadek Bing o połowę, wykracza jednak poza typowy margines błędu takich narzędzi.
Czy warto jeszcze optymalizować stronę pod Bing?
Podstawowe czynności, czyli zgłoszenie sitemapy w Bing Webmaster Tools i sprawdzenie indeksacji, zajmują kilkanaście minut i nadal warto je wykonać. Nie ma natomiast uzasadnienia, by rezerwować na Bing osobny budżet, osobne treści czy osobną strategię linkowania.
Dlaczego mój ruch z ChatGPT wygląda na zerowy w Google Analytics?
Bo linki generowane w czatach AI często nie przekazują nagłówka referrer, na którym opiera się GA4. W opisanym studium przypadku ruch nieprzypisany wzrósł z 62,5 do 78 procent sesji, a natywny kanał AI Assistant pokazywał tylko 0,47 procent ruchu. Dodatkowo kanał ten nie obejmuje w ogóle AI Overviews Google.
Które typy treści są najbardziej zagrożone?
Treści czysto informacyjne, które można streścić w jednym akapicie. Największe spadki zanotowały serwisy informacyjne i sportowe: NBCNews.com stracił 20,2 procent, ESPN 16 procent. Rosły natomiast platformy oparte na wideo, społeczności i własnych danych: YouTube, Twitch i LinkedIn.









