Matt Mullenweg Automattic

Mullenweg wraca do Automattic po 48 godzinach. Zarząd odsunął założyciela WordPressa, a on odzyskał firmę przez Slacka

Zarząd Automattic w środę 9 września odsunął Matta Mullenwega od kierowania firmą i posadził na fotelu prezesa dyrektora finansowego Marka Daviesa. Niecałe 48 godzin później założyciel WordPressa ogłosił pracownikom na firmowym Slacku, że „rada jest znów zgodna” i to on kontroluje spółkę. W sobotę 12 września Automattic potwierdziło oficjalnie: Mullenweg pozostaje prezesem i przewodniczącym rady, „z pełnym poparciem zarządu”.

Dla branży SEO to nie jest anegdota z Doliny Krzemowej. Automattic stoi za WordPress.com, Jetpackiem, WooCommerce i Tumblrem, a sam Mullenweg jednoosobowo trzyma klucze do WordPress.org, czyli repozytorium wtyczek i motywów, z którego korzysta większość stron, które pozycjonujemy. Tygodniowe zamieszanie w spółce pokazało, jak cienka jest granica między „otwartym projektem” a „prywatnym folwarkiem” i dlaczego to ma znaczenie dla każdego, kto ma w stacku Rank Matha, Yoasta albo WooCommerce.

Co dokładnie się wydarzyło: kalendarium 9–12 września

Rekonstrukcja wydarzeń opiera się na doniesieniach serwisów TechCrunch i Search Engine Journal oraz na dwóch oficjalnych oświadczeniach Automattic. Kolejność zdarzeń wygląda następująco.

Data (czas PDT) Wydarzenie Źródło informacji
9 września, środa Rada nadzorcza głosuje za wysłaniem Mullenwega na płatny urlop. Interim CEO zostaje CFO Mark Davies. Firma publikuje pierwsze oświadczenie. Oświadczenie Automattic, TechCrunch
9 września Według Search Engine Journal Mullenweg dostał około 50 minut wyprzedzenia przed posiedzeniem rady, a jego prośba o przełożenie spotkania do czasu konsultacji z prawnikiem została odrzucona. Search Engine Journal
10–11 września Automattic nie odcina Mullenwegowi dostępu do firmowego Slacka. Ten przejmuje uprawnienia administratora, usuwa pozostałych adminów; konto Daviesa ma zostać dezaktywowane. TechCrunch
11 września, piątek, rano Mullenweg pisze do załogi: „rada jest znów zgodna, a ja kontroluję Automattic”. TechCrunch relacjonuje to z nagłówkiem, w którym pojawia się słowo „trolls?”. TechCrunch
11 września, popołudnie Mary Hubbard, dyrektor wykonawcza WordPress.org, publicznie wyraża ulgę z powrotu Mullenwega. Kolejni pracownicy publikują wpisy poparcia, które on sam podbija. Search Engine Journal
12 września, sobota, 16:25 PDT Rzecznik Automattic przesyła TechCrunch drugie oświadczenie: „Matt Mullenweg jest przewodniczącym rady i prezesem Automattic, z pełnym poparciem zarządu”. TechCrunch, Search Engine Journal

Powodów urlopu rada nie podała ani w pierwszym, ani w drugim komunikacie. Sam Mullenweg skomentował sytuację w swoim stylu: na Slacku napisał „nie jestem trollem, jestem piratem”, a na X dodał „rady nadzorcze nigdy nie są nudne” oraz „rada dla founderów: jeśli nie masz próby zamachu stanu co kilka lat, to zatrudniasz za słabych liderów”. Według TechCrunch dał też do zrozumienia, że była to mniej więcej piąta taka próba w historii spółki. Zamiast wpisu na blogu wyjaśniającego, co się stało, opublikował post o kupnie łodzi mieszkalnej.

Dwa oświadczenia, dwa różne głosy

Search Engine Journal zwrócił uwagę na szczegół, który mówi więcej niż same fakty. Pierwsze oświadczenie z 9 września jest napisane językiem korporacyjnym: „Matt Mullenweg przebywa obecnie na urlopie. Mark Davies, CFO Automattic, poprowadzi firmę jako tymczasowy prezes. Rada ma pełne zaufanie do przywództwa Marka i zdolności zespołu do realizacji priorytetów spółki”.

Drugie, z 12 września, brzmi zupełnie inaczej: „Matt Mullenweg jest przewodniczącym rady i prezesem Automattic, z pełnym poparciem zarządu, a jeśli poszukacie w sieci, zobaczycie wielu topowych menedżerów i Automattician, którzy również go wspierają”. Różnica tonu, formalności i struktury sugeruje, że oba teksty pisały inne osoby. Wniosek nasuwa się sam: w środę komunikację prowadziła rada, w sobotę kontrolę nad przekazem odzyskał założyciel.

Skład rady, jak relacjonuje TechCrunch, wciąż jest „w ruchu”. Wśród jej członków wymieniany jest Toni Schneider, pierwszy prezes Automattic, dziś kierujący Bluesky. Nazwisk osób, które głosowały za odsunięciem Mullenwega, nie ujawniono. Nie wiadomo też, czy ktokolwiek z rady odszedł po sobotnim komunikacie.

Slack jako pole bitwy: jak wyglądało przejęcie

Najbardziej niezwykły element tej historii to sposób, w jaki założyciel odzyskał firmę. Według TechCrunch po głosowaniu rady nikt nie odebrał Mullenwegowi uprawnień w firmowym Slacku, głównym narzędziu komunikacji w Automattic, które od lat pracuje w pełni zdalnie i nie ma centralnego biura. Mullenweg wykorzystał to zaniedbanie: usunął pozostałych administratorów, a konto tymczasowego prezesa miało zostać dezaktywowane. Załoga dowiedziała się o „powrocie” szefa z jego wpisów na kanałach, a nie z komunikatu rady.

Ton tych wpisów daleko odbiegał od korporacyjnego standardu. Obok deklaracji „jestem teraz piratem” pojawił się komentarz: „jeśli to jest problem HR, to proszę mnie okiełznać, bo moi zwykli poskramiacze są z Markiem Daviesem”. W firmie liczącej po zeszłorocznych zwolnieniach nadal kilkanaście setek pracowników taki przekaz od prezesa, którego rada formalnie odsunęła dwa dni wcześniej, stawiał załogę w położeniu, w którym trzeba było wybrać stronę, zanim ktokolwiek wiedział, która z nich ma rację.

Kontekst: dwa lata wojny z WP Engine

Żeby zrozumieć, dlaczego rada w ogóle podniosła rękę na założyciela, trzeba cofnąć się do września 2024 roku. Wtedy na WordCamp US Mullenweg publicznie nazwał WP Engine, jednego z największych hostingów zarządzanych WordPressa, „rakiem dla WordPressa”. Zarzucał firmie i jej właścicielowi, funduszowi Silver Lake, że zarabia na ekosystemie, nie oddając mu proporcjonalnie wkładu w rozwój.

Konflikt eskalował błyskawicznie. WordPress.org zablokował WP Engine dostęp do serwerów aktualizacji wtyczek i motywów, co dotknęło setki tysięcy stron klientów hostingu. Repozytorium przejęło popularną wtyczkę Advanced Custom Fields i opublikowało ją pod nową nazwą Secure Custom Fields. WP Engine odpowiedziało pozwem w sądzie federalnym w Kalifornii, a w grudniu 2024 roku sąd wydał tymczasowy nakaz przywrócenia hostingowi dostępu do zasobów WordPress.org. Proces trwa do dziś, a w jego trakcie na jaw wyszła zależność, o której branża wolała nie myśleć: WordPress.org nie jest własnością fundacji ani spółki, tylko osobiście Matta Mullenwega.

Równolegle Automattic mierzyło się z problemami biznesowymi. W kwietniu 2025 roku spółka zwolniła około 16 procent załogi, ograniczyła swój wkład w rozwój rdzenia WordPressa, a Mullenweg otwarcie mówił o „przekierowaniu” zasobów z projektu open source. Część społeczności i pracowników odeszła, powstały inicjatywy forkowania projektu. Na tym tle wrześniowa decyzja rady wygląda mniej jak nagły wypadek, a bardziej jak kulminacja napięć narastających od dwóch lat.

Co to znaczy dla SEO i właścicieli stron na WordPressie

WordPress napędza według różnych szacunków ponad 40 procent wszystkich stron w sieci i zdecydowaną większość witryn, z którymi pracują polskie agencje SEO. Ryzyko, o którym mówimy, nie dotyczy więc egzotycznej niszy, tylko podstawowej infrastruktury branży. Wydarzenia z tego tygodnia mają trzy praktyczne konsekwencje.

1. Ryzyko pojedynczego punktu awarii jest realne, nie teoretyczne

Przez 48 godzin nikt w branży nie wiedział, kto faktycznie kontroluje spółkę, która utrzymuje WordPress.com, a pośrednio kto podejmuje decyzje o WordPress.org. Gdyby konflikt zamiast na Slacku toczył się o dostęp do serwerów aktualizacji, każda wtyczka SEO, cache i bezpieczeństwa na naszych stronach mogłaby zostać odcięta od poprawek. Sprawa WP Engine pokazała, że taki scenariusz jest technicznie możliwy i już raz się wydarzył.

2. Wtyczki SEO są zależne od jednego repozytorium

Rank Math, Yoast, AIOSEO, SEOPress: wszystkie dystrybuowane są przez WordPress.org i wszystkie zależą od tego, kto tym repozytorium zarządza. To ten sam kanał, przez który w sierpniu Rank Math wpuścił na miliony stron aktualizację tworzącą hasło administratora, i ten sam, przez który wcześniej ta wtyczka dodała moduły śledzenia widoczności w ChatGPT i Gemini. Kontrola nad repozytorium to kontrola nad tym, jaki kod trafia do panelu SEO na naszych stronach.

3. Przejrzystość ładu korporacyjnego staje się kryterium wyboru platformy

Do tej pory przy wyborze CMS-a dla klienta pytaliśmy o wydajność, koszty i ekosystem wtyczek. Po tym tygodniu na liście powinno znaleźć się pytanie o governance: kto podejmuje decyzje, jak są kontrolowane i co się dzieje, gdy zarząd i założyciel się nie zgadzają. Mullenweg zażartował z prób „zamachu stanu” jako dowodu na mocny zespół, ale klient, który płaci za wdrożenie sklepu na WooCommerce, może tego żartu nie docenić.

4. E-commerce na WooCommerce dostaje dodatkowy punkt ryzyka

WooCommerce należy bezpośrednio do Automattic, więc w przeciwieństwie do rdzenia WordPressa nie jest projektem społeczności, tylko produktem spółki, której zarząd właśnie przez dwie doby był sporny. Dla sklepów, które budują widoczność w Google i w odpowiedziach AI na tej platformie, oznacza to, że plan rozwoju, polityka cenowa rozszerzeń i priorytety integracji zależą od wyniku sporu na najwyższym szczeblu. Jeśli w kolejnych miesiącach zmieni się skład rady albo struktura własności, pierwsze skutki zobaczą właśnie użytkownicy komercyjnych produktów Automattic, a nie użytkownicy darmowego rdzenia.

Reakcje branży: ulga, sceptycyzm i pytania bez odpowiedzi

Reakcje w społeczności rozłożyły się na dwa obozy. Po stronie Mullenwega stanęła Mary Hubbard, dyrektor wykonawcza WordPress.org, oraz seria menedżerów i pracowników Automattic, którzy w piątek i sobotę publikowali wpisy poparcia. Sam założyciel udostępniał je dalej, a drugie oświadczenie firmy wprost odsyła do tych wpisów jako dowodu.

Drugi obóz, jak zauważa Search Engine Journal, kwestionuje autentyczność tego chóru. W firmie, której szef właśnie udowodnił, że potrafi w dwie doby odwrócić decyzję rady i usunąć adminów z firmowego komunikatora, publiczne poparcie od pracowników trudno traktować jako niezależny sygnał. Komentatorzy zwracają też uwagę, że tempo powrotu do „pełnego poparcia zarządu” sugeruje albo zmianę składu rady, albo ustępstwa, o których nikt nie mówi.

Trzeci głos, najciszej słyszalny, to głos dużych klientów WordPress.com i WordPress VIP oraz partnerów hostingowych. Ci przez cały tydzień nie dostali żadnej informacji poza dwoma lakonicznymi oświadczeniami. Dla firm, które budują biznes na tej platformie, tydzień niepewności bez wyjaśnienia przyczyn jest gorszy niż sama zmiana prezesa.

Co dalej: trzy scenariusze na najbliższe tygodnie

Scenariusz pierwszy, najbardziej prawdopodobny: rada zostaje przebudowana pod założyciela, sprawa cichnie, a Automattic wraca do codziennej pracy nad WordPress 7.x, Jetpackiem i WooCommerce. Dla SEO oznacza to status quo, czyli dalszą zależność od decyzji jednej osoby, ale bez natychmiastowych zmian technicznych.

Scenariusz drugi: konflikt przenosi się na drogę prawną lub kapitałową. Inwestorzy Automattic, którzy wkładali pieniądze przy wycenie liczonej w miliardach dolarów, mogą nie zaakceptować sytuacji, w której głosowanie rady jest odwracane przez Slacka. Wtedy w grę wchodzą zmiany w strukturze własności albo formalne rozdzielenie WordPress.org od osoby Mullenwega, o co społeczność apeluje od czasu sprawy WP Engine.

Scenariusz trzeci, najmniej prawdopodobny, ale wart monitorowania: przyspieszenie forków i alternatywnych repozytoriów wtyczek. Inicjatywy takie jak niezależne dystrybucje WordPressa istnieją od 2024 roku, ale nie zdobyły masy krytycznej. Kolejny kryzys zaufania może zmienić rachunek dla dużych hostingów, które chciałyby uniezależnić się od WordPress.org.

Co zrobić już dziś: checklista dla agencji i właścicieli stron

  • Zinwentaryzuj wtyczki krytyczne dla SEO i sprzedaży (SEO, cache, formularze, WooCommerce) i sprawdź, czy ich dostawcy oferują aktualizacje poza WordPress.org, na przykład przez własny serwer licencyjny.
  • Włącz staging i testuj aktualizacje przed produkcją. Incydent z hasłem administratora w Rank Math pokazał, że automatyczne aktualizacje z repozytorium to wygoda z ceną.
  • Miej kopię zapasową całej instalacji poza hostingiem. To banał z każdej checklisty błędów SEO na nowej stronie, ale w tygodniu, gdy nie wiadomo, kto rządzi platformą, przestaje być banałem.
  • Dla dużych wdrożeń rozważ hosting z własnym mirrorem repozytorium wtyczek. Kilku dostawców zarządzanego WordPressa uruchomiło taką usługę po blokadzie WP Engine.
  • W rozmowach z klientami o wyborze CMS-a dopisz punkt o ładzie korporacyjnym platformy. Nie po to, by odradzać WordPressa, ale by decyzja była świadoma.

Podsumowanie

Matt Mullenweg wraca na fotel prezesa Automattic po 48 godzinach, w których zarząd próbował go odsunąć, a on odzyskał kontrolę przez firmowy komunikator. Oficjalne oświadczenie z 12 września zamyka sprawę formalnie, ale nie odpowiada na żadne z ważnych pytań: dlaczego rada podjęła decyzję, kto ją cofnął i co się zmieniło w strukturze spółki. Dla branży SEO ten tydzień jest przypomnieniem, że najpopularniejszy CMS świata i jego repozytorium wtyczek opierają się na decyzjach jednej osoby. Nie trzeba z tego powodu porzucać WordPressa, ale warto przestać udawać, że to ryzyko nie istnieje.

FAQ: najczęstsze pytania

Czy Matt Mullenweg został zwolniony z Automattic?

Nie. 9 września rada nadzorcza wysłała go na płatny urlop i wyznaczyła CFO Marka Daviesa na tymczasowego prezesa. 11 września Mullenweg ogłosił pracownikom, że odzyskał kontrolę, a 12 września Automattic oficjalnie potwierdziło, że pozostaje prezesem i przewodniczącym rady.

Czy zamieszanie w Automattic wpływa na moją stronę na WordPressie?

Bezpośrednio nie. WordPress.org, repozytorium wtyczek i motywów, działało normalnie, a aktualizacje były dostępne. Pośrednio tak: incydent pokazał, że platforma zależy od decyzji jednej osoby, co warto uwzględnić w planie ciągłości działania i strategii aktualizacji wtyczek.

Dlaczego rada Automattic odsunęła Mullenwega?

Firma nie podała powodów ani w pierwszym, ani w drugim oświadczeniu. Komentatorzy wskazują na kontekst dwuletniego sporu z WP Engine, zwolnień z 2025 roku i ograniczenia wkładu spółki w rozwój WordPressa, ale to spekulacje, nie potwierdzone informacje.

Czy WordPress.org należy do Automattic?

Nie. W trakcie procesu z WP Engine potwierdzono, że domena i infrastruktura WordPress.org należą osobiście do Matta Mullenwega, a nie do Automattic ani do fundacji WordPress Foundation. To właśnie dlatego zmiana kontroli nad spółką nie zmienia automatycznie kontroli nad repozytorium wtyczek.

Co powinna zrobić agencja SEO po tych wydarzeniach?

Zinwentaryzować krytyczne wtyczki i ich kanały aktualizacji, włączyć staging przed wdrażaniem aktualizacji, utrzymywać kopie zapasowe poza hostingiem i uwzględnić kwestię ładu korporacyjnego platformy w rekomendacjach dla klientów. Zmiana CMS-a nie jest konieczna, ale świadomość ryzyka tak.