wdrożenie aio case study

Wdrożenie AIO w B2B: 90 dni, liczby i wnioski

Wdrożenia AIO opisuje się zwykle w kategoriach obietnic: więcej cytowań, większa widoczność w modelach językowych, przewaga nad konkurencją. Ten tekst idzie w drugą stronę. Poniżej jest przebieg konkretnego, trzymiesięcznego projektu dla firmy usługowej B2B, z harmonogramem tygodniowym, nakładem godzin, kosztem oraz liczbami, które udało się zmierzyć po 90 dniach. Część wyników wypadła poniżej naszych założeń i to również zostało tu opisane.

Punkt wyjścia i cele klienta

Klient to polska firma świadcząca usługi audytu procesów produkcyjnych dla przemysłu, około 40 osób, sprzedaż wyłącznie przez zapytania ofertowe i polecenia. Strona liczyła 68 podstron, w tym 41 wpisów blogowych publikowanych nieregularnie od 2021 roku. Ruch organiczny wynosił średnio 2 100 sesji miesięcznie, z czego większość trafiała na trzy poradniki napisane jeszcze przed premierą AI Overviews.

Problem, z którym przyszli, nie był problemem rankingowym. Pozycje w klasycznym wyszukiwaniu trzymały się stabilnie, natomiast liczba formularzy kontaktowych spadła o jedną trzecią rok do roku przy niezmienionej liczbie sesji. Hipoteza klienta brzmiała: użytkownicy dostają odpowiedź w interfejsie AI i nie mają powodu wchodzić na stronę.

Zanim zaczęliśmy cokolwiek zmieniać, ustaliliśmy trzy mierzalne cele na 90 dni:

  • obecność domeny w odpowiedziach ChatGPT, Perplexity i Google AI Overviews dla 30 zdefiniowanych zapytań z koszyka usługowego,
  • utrzymanie ruchu organicznego na poziomie nie niższym niż wyjściowy (nie zakładaliśmy wzrostu, zakładaliśmy brak erozji),
  • wzrost liczby zapytań ofertowych z kanału organicznego o minimum 20 procent.

Trzeci cel był jedynym, który interesował zarząd. Dwa pierwsze traktowaliśmy jako wskaźniki wyprzedzające.

Miesiąc pierwszy: audyt i dane strukturalne

Pierwsze cztery tygodnie poszły niemal w całości na diagnostykę i warstwę techniczną. Zaczęliśmy od zbudowania panelu 30 zapytań i ręcznego odpytania trzech modeli, po trzy razy każde, w odstępach tygodniowych. To dało 270 obserwacji bazowych. Wynik startowy: domena pojawiła się w 4 odpowiedziach na 270, czyli w 1,5 procent przypadków. W 62 procentach odpowiedzi cytowane były katalogi branżowe i dwa portale wydawnicze, nie strony wykonawców usług.

Audyt techniczny wykazał trzy rzeczy, które blokowały cokolwiek dalej. Po pierwsze, serwis nie miał żadnego znacznika Organization ani LocalBusiness, a jedyny schemat na blogu to automatyczny Article generowany przez wtyczkę bez pola author. Po drugie, logi serwera pokazały, że GPTBot i ClaudeBot dostawały odpowiedź 403 z reguły WAF wprowadzonej rok wcześniej przez poprzedniego dostawcę hostingu. Po trzecie, sekcja usług była zbudowana na akordeonach ładowanych JavaScriptem po interakcji użytkownika, więc treść cenowa i zakresowa nie istniała w źródle HTML.

Blokada botów okazała się najtańszą naprawą o największym potencjale. Odblokowanie zajęło jedną zmianę w regułach zapory i weszło w życie tego samego dnia. Metodykę czytania logów pod kątem crawlerów modeli opisaliśmy szerzej przy okazji eksperymentu z plikiem llms.txt i cytowaniami w ChatGPT, gdzie te same wzorce dostępu były punktem wyjścia do wniosków.

Dane strukturalne zbudowaliśmy ręcznie, bez wtyczki: Organization z pełnym blokiem sameAs, Service dla czterech głównych usług, FAQPage tam, gdzie sekcje pytań już istniały w treści, oraz Person dla dwóch ekspertów firmy, z podpięciem ich profili zewnętrznych. Wszystko walidowane w dokumentacji Google Search Central i testerze wyników z elementami rozszerzonymi. Akordeony przepisaliśmy tak, aby treść była w HTML od razu, a zwijanie działało wyłącznie na poziomie CSS.

Nakład pierwszego miesiąca: 46 godzin, z czego 18 na sam audyt i pomiar bazowy.

Miesiąc drugi: treści odpowiadające wprost

Drugi miesiąc był contentowy i tu popełniliśmy najwięcej korekt kursu. Założenie wyjściowe brzmiało: napiszemy 8 nowych tekstów pod zapytania z panelu. Po dwóch tygodniach zmieniliśmy proporcje na 3 nowe teksty i 11 przebudowanych istniejących, ponieważ analiza pokazała, że modele chętniej sięgały po strony z historią indeksacji niż po świeże publikacje.

Przebudowa miała powtarzalny schemat. Każdy tekst dostawał na początku sekcji akapit odpowiadający wprost na pytanie zawarte w nagłówku, w dwóch do trzech zdaniach, bez rozbiegu. Dopiero pod nim szło rozwinięcie, zastrzeżenia i przykłady. Ten układ, czasem nazywany odwróconą piramidą dla maszyn, okazał się najskuteczniejszą pojedynczą zmianą w całym projekcie.

Druga zmiana dotyczyła liczb. Zastąpiliśmy sformułowania ogólne konkretnymi wartościami z praktyki klienta: zamiast „audyt trwa kilka tygodni” pojawiło się „audyt linii produkcyjnej o 12 stanowiskach trwa 15 dni roboczych, z czego 4 dni to praca na hali”. Modele językowe cytują zdania, które da się zweryfikować i przenieść do odpowiedzi bez parafrazy. Zdanie ogólne nie ma tej właściwości.

Trzecia zmiana to tabele porównawcze. Dodaliśmy je do pięciu tekstów, zawsze z nagłówkami kolumn opisanymi pełnym zdaniem, nie skrótem. Przykładowo:

Zakres audytu Czas realizacji Kiedy ma sens
Przegląd wstępny jednej linii 3–5 dni roboczych Przy podejrzeniu jednego wąskiego gardła
Audyt pełny zakładu 15–25 dni roboczych Przed inwestycją w automatyzację
Audyt powtórny po wdrożeniu 5–8 dni roboczych 6–12 miesięcy po zmianach

Nie wszystko zadziałało. Osobna strona typu „słownik pojęć branżowych”, od której obiecywaliśmy sobie łatwe cytowania definicyjne, po 90 dniach nie przyniosła ani jednego trafienia w panelu. Zapytania definicyjne w tej branży model odpowiada z własnej wiedzy i nie sięga po źródło zewnętrzne.

Nakład drugiego miesiąca: 71 godzin, w tym 12 godzin wywiadów z ekspertami klienta, bez których liczby w tekstach byłyby zmyślone.

Miesiąc trzeci: autorytet i wzmianki

Trzeci miesiąc dotyczył tego, co dzieje się poza domeną klienta. Punkt wyjścia z audytu był jasny: skoro w 62 procentach odpowiedzi cytowane były katalogi i portale branżowe, to obecność w tych źródłach jest istotniejsza niż kolejny tekst na własnym blogu.

Zrobiliśmy trzy rzeczy. Uzupełniliśmy profile w czterech katalogach branżowych, które faktycznie pojawiały się w odpowiedziach modeli, ze spójnym brzmieniem nazwy firmy. Umówiliśmy dwa komentarze eksperckie w portalach przemysłowych, w obu przypadkach z imiennym podpisem i notką biograficzną. Przygotowaliśmy też zestaw danych z anonimowych projektów klienta, który jeden z portali opublikował jako materiał źródłowy.

Kryteria doboru miejsc były te same, których używamy przy ocenie zwykłych odnośników, opisane w tekście o tym, które backlinki liczą się dla cytowań w AI. Skrót: liczy się to, czy źródło jest odpytywane przez model, nie to, jaki ma wskaźnik autorytetu w narzędziu.

Przy okazji weryfikacji jednej z domen katalogowych, która wyglądała podejrzanie świeżo, przeszliśmy przez standardową procedurę analizy domeny w dziesięciu krokach. Domena okazała się odtworzonym serwisem na wygasłym adresie i zrezygnowaliśmy z obecności w niej.

Nakład trzeciego miesiąca: 38 godzin, w tym 9 godzin na koordynację publikacji zewnętrznych, czyli pracę, której nie widać w żadnym raporcie.

Wyniki: cytowania, ruch, zapytania ofertowe

Pomiar końcowy przeprowadziliśmy tą samą metodą co bazowy: 30 zapytań, trzy modele, trzy powtórzenia, ten sam tydzień miesiąca. Poniżej porównanie stanu z dnia zero i z dnia 90.

Wskaźnik Start Po 90 dniach Zmiana
Cytowania domeny (na 270 obserwacji) 4 37 +825 procent
Zapytania z obecnością w AI Overviews 1 z 30 9 z 30 +8 zapytań
Sesje organiczne (miesięcznie) 2 100 2 340 +11 procent
Zapytania ofertowe z organic 17 (miesięcznie) 23 (miesięcznie) +35 procent
Ruch z odesłań ChatGPT i Perplexity 0 84 sesje w 90 dni nowy kanał

Trzy zastrzeżenia do tych liczb, bez których byłyby one nieuczciwe. Po pierwsze, wzrost cytowań z 4 do 37 wygląda spektakularnie tylko dlatego, że baza była bliska zeru; w wartościach bezwzględnych to nadal 13,7 procent odpytań. Po drugie, część wzrostu zapytań ofertowych przypada na sezonowość, ponieważ okres objął typowo mocniejszy kwartał w tej branży; porównanie rok do roku dla tego samego kwartału daje wzrost 21 procent, nie 35. Po trzecie, 84 sesje z odesłań AI to za mało, by mówić o kanale sprzedażowym, choć konwersja z nich wypadła lepiej niż ze zwykłego organicznego.

Skala i tempo są tu inne niż w projektach czysto rankingowych. Dla porównania, dwunastomiesięczne wdrożenie SEO dla firmy SaaS dawało zupełnie inną krzywą narastania i inny rozkład nakładu pracy w czasie.

Koszt i nakład pracy

Łączny nakład to 155 godzin w ciągu 90 dni, rozłożony nierówno: 46, 71 i 38 godzin w kolejnych miesiącach. Przy stawce agencyjnej w widełkach 180–250 złotych za godzinę daje to budżet 27 900–38 750 złotych netto. Do tego doszły koszty zewnętrzne: 3 200 złotych na publikacje i profile katalogowe oraz około 900 złotych na narzędzia do monitorowania odpowiedzi modeli w okresie projektu.

Rozkład godzin według typu pracy wygląda tak: 29 procent na treść i przebudowę tekstów, 24 procent na pomiar i raportowanie, 21 procent na warstwę techniczną i dane strukturalne, 17 procent na działania poza domeną, 9 procent na komunikację z klientem. Udział pomiaru jest wyższy niż w klasycznym SEO i to cecha stała takich projektów. Widoczności w modelach nie odczyta się z jednego panelu, trzeba ją odpytywać wielokrotnie, bo odpowiedzi są niedeterministyczne.

Co zrobilibyśmy inaczej

Cztery wnioski, w kolejności od najkosztowniejszego błędu.

Logi serwera powinny być pierwszą, nie ósmą pozycją audytu. Blokada botów na WAF działała przez rok i unieważniała wszystko, co dowolny wykonawca zrobiłby wcześniej z treścią. Sprawdzenie zajmuje 30 minut, a przesądza o sensie projektu.

Panel pomiarowy trzeba zbudować przed pierwszą zmianą, nie w trakcie. Nasz bazowy pomiar powstał w tygodniu drugim, już po odblokowaniu botów, więc punkt odniesienia jest lekko skażony. Przy powtórce zaczynalibyśmy od 270 obserwacji w dniu zerowym, przed jakąkolwiek ingerencją.

Mniej nowych tekstów, więcej przebudowy. Trzy nowe publikacje przyniosły łącznie 4 cytowania, jedenaście przebudowanych stron przyniosło 29. Gdybyśmy trzymali się pierwotnego planu ośmiu nowych tekstów, wynik byłby zauważalnie słabszy przy wyższym koszcie.

Rezygnacja ze słownika pojęć na rzecz danych własnych. Godziny włożone w stronę definicyjną należało przenieść na przygotowanie kolejnych zestawów danych z projektów klienta. Materiał źródłowy opublikowany przez portal branżowy wygenerował więcej cytowań niż cała sekcja definicji.

Najważniejszy wniosek jest jednak ogólniejszy. Trzy miesiące to zbyt krótki okres, aby ocenić wdrożenie AIO w sposób rozstrzygający. Wskaźniki wyprzedzające, czyli cytowania i obecność w odpowiedziach, reagują w tym czasie wyraźnie. Wskaźnik biznesowy, czyli zapytania ofertowe, porusza się w granicach, które nadal mieszczą się w naturalnej zmienności miesięcznej dla firmy o tej skali. Projekt trwa i dopiero pomiar po dwunastu miesiącach pokaże, czy wzrost się utrwalił.

FAQ

Ile trwa, zanim wdrożenie AIO daje pierwsze cytowania?

W opisywanym projekcie pierwsze nowe cytowania pojawiły się w tygodniu piątym, czyli około dwa tygodnie po odblokowaniu crawlerów i wdrożeniu danych strukturalnych. Wyraźny przyrost nastąpił dopiero w miesiącu trzecim, po publikacjach zewnętrznych. Realny horyzont dla firmy o podobnej skali to 6–10 tygodni do pierwszych efektów.

Czy wdrożenie AIO szkodzi klasycznemu SEO?

Nie zaobserwowaliśmy spadku. Ruch organiczny wzrósł o 11 procent, głównie dzięki przebudowanym tekstom, które przy okazji poprawiły dopasowanie do intencji. Zmiany opisane w tym case study, czyli dane strukturalne, dostępność treści w HTML i odpowiedzi wprost, są neutralne albo korzystne dla wyszukiwania klasycznego.

Ile kosztuje takie wdrożenie w firmie B2B?

155 godzin pracy przy stawkach 180–250 złotych netto za godzinę, czyli 27 900–38 750 złotych, plus około 4 100 złotych kosztów zewnętrznych na publikacje i narzędzia. Dla mniejszego serwisu, poniżej 30 podstron, nakład spada mniej więcej o jedną trzecią, głównie na etapie przebudowy treści.

Czy trzeba pisać nowe treści, czy wystarczy poprawić istniejące?

W tym projekcie przebudowa istniejących stron wypadła wyraźnie lepiej: 29 cytowań z jedenastu przebudowanych tekstów wobec 4 cytowań z trzech nowych. Strony z historią indeksacji startują z lepszej pozycji. Nowe teksty mają sens tam, gdzie temat w ogóle nie jest pokryty.

Jak mierzyć widoczność w modelach językowych bez płatnych narzędzi?

Minimum to zdefiniowana lista zapytań, stała liczba powtórzeń i stały dzień pomiaru. My używaliśmy 30 zapytań, trzech modeli i trzech powtórzeń, co daje 270 obserwacji na pomiar. Odpowiedzi są niedeterministyczne, więc pojedyncze odpytanie nic nie mówi; dopiero powtórzenia pozwalają liczyć udział procentowy.

Co zrobić najpierw, jeśli budżet starcza tylko na jeden element?

Sprawdzić logi serwera i reguły zapory pod kątem crawlerów modeli. To jedyna pozycja, która przy koszcie liczonym w minutach potrafi unieważnić cały pozostały budżet. Dopiero potem dane strukturalne, następnie przebudowa treści pod odpowiedzi wprost.