Algorytmy Google 2026 to już nie zbiór punktowych poprawek wokół linków zwrotnych, lecz wielowarstwowy system, w którym klasyczny ranking spotyka się z modelami generatywnymi, oceną intencji i sygnałami zaufania. Dla osoby, która prowadzi własny serwis albo opiekuje się portfelem klientów, każdy core update zaczyna wyglądać jak trzęsienie ziemi, choć w rzeczywistości tektonika rusza się powoli, a Google jedynie aktualizuje mapę pęknięć. Ten przewodnik tłumaczy, jak naprawdę wygląda warstwa algorytmiczna w 2026 roku, jak interpretować komunikaty zespołu Search, kiedy reagować, a kiedy zacisnąć zęby i poczekać, oraz jak zbudować framework decyzyjny, który nie wywróci strategii po pierwszym lepszym spadku.
Założenie tekstu jest praktyczne: zamiast powielać teorię z briefingów konferencyjnych, rozkładamy ostatnie kilkanaście miesięcy aktualizacji na czynniki pierwsze i pokazujemy, co konkretnie zmienia się w pracy zespołu treści, redakcji i działu technicznego. Tam, gdzie to istotne, odsyłamy do oficjalnych komunikatów Google oraz materiałów branżowych, bo komentarze społeczności i panele konferencyjne często wyprzedzają zmiany w dokumentacji.
Czym są algorytmy Google 2026 i co naprawdę się zmieniło
Najprościej można powiedzieć, że Google to dziś trzy warstwy działające jednocześnie: tradycyjny ranking dokumentów, warstwa generatywna w AI Overviews oraz silnik decyzyjny dobierający format odpowiedzi do konkretnego zapytania. Każda z nich ma własne cele i własne sygnały, ale wszystkie żyją z tego samego indeksu i tych samych ocen jakości. W 2026 roku Google jawnie potwierdza, że to system rankingowy, a nie pojedynczy algorytm, i że poszczególne komponenty są aktualizowane w różnych cyklach.
Dla operatora serwisu oznacza to trzy rzeczy. Po pierwsze, „spadek po update” przestał oznaczać jeden problem: ten sam serwis może równocześnie zyskać widoczność w klasycznych snippetach, stracić cytowania w AI Overviews i odzyskać pozycje w Google Discover. Po drugie, zarówno klasyczne sygnały (autorytet linkowy, jakość treści, czytelność intencji) jak i sygnały LLM (pewność cytowania, klarowność źródła, jednoznaczność faktów) są oceniane łącznie. Po trzecie, w komunikatach Google znacznie częściej pojawia się słowo „helpfulness”, a wraz z nim ocena, czy konkretna strona wnosi wartość, której nie da się otrzymać z syntezy modelu.
Mapa najważniejszych aktualizacji 2024 do 2026
Aby dobrze rozumieć dzisiejszą tektonikę, warto spojrzeć na sekwencję ostatnich dwóch lat. Każdy z tych ruchów dorzucił nową warstwę do tego, co rozumiemy przez „algorytmy Google”.
- Wielomiesięczne core updates z 2024 i 2025 r., które przeniosły ciężar oceny z pojedynczych dokumentów na cały serwis i jego topical authority.
- Konsolidacja systemu helpful content (znanego dawniej jako Helpful Content Update) z głównym rankingiem, co zakończyło istnienie „flagi” w ujęciu binarnym.
- Rozwój AI Overviews i Search Generative Experience do produkcyjnej warstwy w większości krajów europejskich, w tym w Polsce.
- Aktualizacje spam policy (link spam updates, site reputation abuse), które trafiły w farmy treści generowanej i programmatic SEO bez wartości redakcyjnej.
- Spell out i Topic Authority Refresh, czyli zmiany dotyczące źródeł newsowych i tematów eksperckich, w tym medycyny, finansów i podatków.
W praktyce nie wystarczy znać tych nazw. Trzeba rozumieć, że każdy update opisuje raczej cel niż pojedynczą zmianę kodu: „ograniczenie spamu”, „lepsze rozpoznawanie autorów”, „silniejsze sygnały świeżości”. To celowy zabieg komunikacyjny i jednocześnie zaproszenie, by patrzeć na własną stronę zgodnie z tym samym kryterium.
Najważniejsze zasady i framework, czyli jak myślą inżynierowie Search
Z perspektywy redakcji i SEO najlepiej rozumieć algorytmy Google 2026 jako system ocen, w którym każdy dokument ma trzy „twarze”: teczkę faktów, teczkę kontekstu i teczkę zaufania. Aktualizacje rdzenia (core updates) przesuwają wagi pomiędzy tymi teczkami, ale rzadko wprowadzają zupełnie nowy sygnał. Dla planowania pracy redakcyjnej najwygodniej jest myśleć w kategoriach pięciu zasad, którymi posługują się sami inżynierowie Search w publicznych wystąpieniach.
- Trafność intencji. Strona musi pasować do tego, czego użytkownik faktycznie szuka, niezależnie od tego, jak zapytanie zostało sformułowane. Google coraz lepiej rozpoznaje, czy intencja jest informacyjna, transakcyjna, nawigacyjna czy lokalna, a nieprawidłowe dopasowanie kasuje większość pozytywnych sygnałów.
- Jakość źródła. Zawiera autorytet domeny, ale też doświadczenie autora, świeżość, brak nadmiernych reklam i jasne ślady redakcyjne, takie jak data aktualizacji czy podpisy.
- Spójność tematyczna. Serwis, który traktuje temat „algorytmy Google” jako cytat na blogu raz na pół roku, nie zostanie potraktowany tak samo jak serwis prowadzący stały dział o aktualizacjach.
- Bezpieczeństwo i przewidywalność. Każda zmiana, która drastycznie pogarsza doświadczenie (np. agresywne reklamy, ukryte CTA, fałszywe daty) jest dyskontowana przez systemy spam i jakości.
- Wartość dodana wobec modeli generatywnych. W 2026 r. Google jawnie ocenia, czy dany dokument oferuje informację, której nie da się wyciągnąć z odpowiedzi AI Overviews. To kryterium decyduje o cytatach w warstwie generatywnej.
Framework praktyczny, który dobrze sprawdza się w naszej redakcji, opiera się na trzech pytaniach: czy strona pasuje do intencji, czy buduje autorytet w klastrze tematycznym, czy daje czytelnikowi coś więcej niż syntetyczna odpowiedź. Jeśli na każde z tych pytań odpowiadamy „tak”, spadek po update jest niemal zawsze tymczasowy. Jeżeli choć jedno wraca jako „nie”, trzeba zaplanować systemową naprawę, a nie kosmetyczne zmiany.
Warto pamiętać, że nawet najlepszy framework nie zastąpi prostego nawyku: czytania oficjalnych komunikatów Google Search Central. Dokumentacja Google Search ranking updates oraz wpisy na blogu Search Central pozostają najpełniejszym źródłem informacji o tym, co się zmienia i kiedy. Drugim wartościowym źródłem są raporty branżowe (np. historyczne ujęcie systemu Google Search), które pozwalają zrozumieć kontekst.
Jak wdrożyć adaptację do core update krok po kroku
Dobre wdrożenie nie zaczyna się od „co robić po update”. Zaczyna się od ustawienia procesu, który czyni serwis odporny zanim pojawi się ogłoszenie. W naszej pracy z portfelem klientów stosujemy poniższy ciąg działań i nawet w najtrudniejszych miesiącach pozwala on uniknąć paniki.
Krok 1. Monitoring i diagnoza bazowa
Zanim cokolwiek poprawisz, musisz wiedzieć, co dokładnie się zmieniło i gdzie. Stałe monitorowanie obejmuje pięć poziomów: rankingów słów kluczowych, ruchu organicznego, widoczności w AI Overviews, klastrów tematycznych oraz pojedynczych adresów URL. W praktyce wystarczą Google Search Console, narzędzie do śledzenia pozycji oraz prosty arkusz, w którym oznaczasz daty potwierdzonych aktualizacji. Każdy ruch interpretuje się dopiero po zestawieniu z osią czasu update’ów, nigdy w izolacji.
Krok 2. Segmentacja spadków
Po identyfikacji okresu spadku rozkładamy go na grupy: spadki ogólne (cały serwis), klastrowe (jedna kategoria), pojedyncze URL-e oraz spadki cytowalności w warstwie generatywnej. Dla każdej grupy obowiązuje inna logika napraw. Spadki ogólne zwykle wymagają działań na poziomie zaufania (autorzy, redakcja, helpfulness), klastrowe wskazują na braki topical authority, a punktowe sugerują problemy ze świeżością lub konkretną treścią. Cytowalność w AI Overviews jest osobnym wymiarem, omawianym szerzej w artykule poświęconym AIO dla agencji 2026.
Krok 3. Audyt redakcyjny i odświeżanie treści
To etap, w którym najwięcej zyskuje się najmniejszym wysiłkiem. Tworzymy listę 20 do 50 najbardziej dotkniętych adresów URL i przechodzimy przez nie z perspektywy czytelnika: czy strona naprawdę odpowiada na zapytanie, czy zawiera oryginalne dane, ekspercki komentarz, świeże przykłady, czy autor jest wiarygodny, czy publikacja jest aktualna. Każdy artykuł starszy niż 12 miesięcy, który nadal generuje ruch, dostaje proces refresh: aktualizacja danych, weryfikacja źródeł, dodanie sekcji „co zmieniło się w 2026″, spójność z resztą klastra.
Krok 4. Wzmocnienie autorytetu autorów i redakcji
Algorytmy Google w 2026 r. coraz wyraźniej preferują strony, w których łatwo zidentyfikować osobę odpowiedzialną. Każdy autor powinien mieć stronę z biografią, listą publikacji, linkami do LinkedIn i danymi kontaktowymi. Strona „o nas” musi opisywać proces redakcyjny, zasady weryfikacji faktów i sposób korygowania błędów. Te elementy nie podnoszą rankingu z dnia na dzień, lecz uodparniają serwis na kolejne update’y dotyczące zaufania. Szczegółowo poruszamy je w naszym opracowaniu poświęconym EEAT 2026 dla agencji.
Krok 5. Praca z linkami wewnętrznymi i strukturą
Wewnętrzne linkowanie staje się jednym z najbardziej niedocenianych dźwigni 2026 r. Architektura hub and spoke, w której każdy klaster ma stronę filarową i zestaw artykułów wspierających, daje Google jasny sygnał, że serwis pokrywa temat w pełni. W przypadku spadków po core update wystarczy często domknąć kilka linków wewnętrznych pomiędzy artykułami w klastrze, dodać krótkie podsumowania porównawcze i przebudować nagłówki, by hierarchia stała się bardziej oczywista.
Krok 6. Aspekty techniczne
Najczęściej pomijaną częścią adaptacji są podstawy techniczne. Zalecamy szybki audyt: status crawlowania w GSC, świeżość sitemapy XML, zgodność canonicali, kontrola schema.org (Article, Organization, FAQ tam, gdzie naturalnie pasuje), prędkość Core Web Vitals, sensowność robots.txt. Update rzadko bywa wywołany problemem czysto technicznym, ale często go odsłania, więc dobre wdrożenie to też okazja do uporządkowania długów technicznych.
Krok 7. Plan komunikacji wewnętrznej
Każdy core update powinien być potraktowany jak mini-incydent: ktoś odpowiada za diagnozę, ktoś za priorytety naprawcze, ktoś za komunikację z klientem lub zarządem. Zalecamy szablon „raportu po update”, w którym streszczamy datę aktualizacji, zaobserwowane zmiany, hipotezy, działania w toku, oczekiwany efekt i datę kolejnej weryfikacji. Taki dokument oszczędza tygodnie chaosu w komunikacji.
Najczęstsze błędy i pułapki przy reakcji na update
Większość poważnych pomyłek powtarza się od lat, mimo że Google jasno ostrzega przed nimi w wytycznych. Poniższa lista to esencja błędów, które najczęściej widzimy podczas audytów serwisów po nieudanych próbach naprawy.
- Panika i masowe usuwanie treści. Po update nie istnieje magiczna „liczba artykułów do skasowania”. Decyzje powinny być punktowe i poparte danymi. Usuwanie dziesiątek wpisów bez analizy ich wartości to najszybsza droga do osłabienia całego klastra tematycznego.
- Refresh dla samego refresh’u. Aktualizowanie daty publikacji bez realnej zmiany treści to praktyka traktowana w 2026 r. jako manipulacja świeżością. Google potrafi to wykryć i obniża zaufanie do strony.
- Niespójne sygnały autora. Trzy różne profile autorów dla tych samych artykułów, w połączeniu z brakiem biografii i kontaktu, dają obraz redakcji bez tożsamości.
- Linkowanie wewnętrzne wyłącznie z menu i stopki. Brak naturalnych odnośników w treści i opieranie struktury wyłącznie o nawigację to klasyczny błąd serwisów, które wyrosły z bloga firmowego.
- Mieszanie SEO z reklamą programatyczną. Layout, w którym powyżej linii zgięcia są wyłącznie banery, jest dyskontowany przez systemy oceny user experience.
- Reagowanie wyłącznie na pojedyncze pozycje. Pozycja 7 vs 4 nie jest miarą sukcesu core update. Liczy się trend ruchu, klastra, cytowań w AI i konwersji.
- Brak jasnej polityki dotyczącej treści generowanych przez AI. Google nie penalizuje treści AI per se, lecz brak nadzoru redakcyjnego, fałszywe podpisy autorów i powtarzalne, niskiej jakości teksty.
- Brak komunikacji z biznesem. Klient, który nie rozumie, czym jest core update i jak długo trwa stabilizacja, zaczyna podejmować decyzje pod wpływem emocji, np. wstrzymuje budżet, redukuje produkcję treści, zmienia agencję. To pogłębia spadki.
Praktyczna zasada brzmi: w ciągu pierwszych dwóch tygodni po update wstrzymujemy się z drastycznymi działaniami, mierzymy, segmentujemy i planujemy. Dopiero po 14 dniach od ogłoszenia rozpoczynamy interwencje, zaczynając od refresh’u i wzmocnienia autorytetu, a kończąc na ewentualnych decyzjach o usuwaniu lub łączeniu treści.
Mierzenie efektów i KPI po update
W 2026 r. nie da się już pracować z wskaźnikami sprzed dekady. Sama pozycja w SERP coraz mniej mówi o realnej widoczności, bo część zapytań kończy się w AI Overviews, część w People Also Ask, a część w pakiecie lokalnym. Zalecamy rozdzielenie KPI na cztery poziomy.
Poziom 1. KPI widoczności
Tu obowiązują klasyki: share of voice w klastrach tematycznych, średnia pozycja słów kluczowych w wybranych segmentach, liczba unikalnych słów w top 3, top 10, top 20. Do tego dochodzi widoczność w AI Overviews mierzona jako liczba cytowań marki w odpowiedziach generatywnych dla zdefiniowanego zestawu zapytań (5–10 minut tygodniowego rotacyjnego sprawdzania to minimalna higiena).
Poziom 2. KPI ruchu
Liczba sesji organicznych, ruch z markowych vs niemarkowych zapytań, ruch w klastrach tematycznych, udział nowych użytkowników, ścieżki wejścia. Po core update zawsze patrzymy, czy spadek dotknął przede wszystkim long tail (najczęściej tak), zapytań ogólnych (rzadziej), czy markowych (najpoważniejszy sygnał).
Poziom 3. KPI zaangażowania i konwersji
Średni czas na stronie, scroll depth, kliknięcia w linki wewnętrzne, mikrokonwersje (zapisy do newslettera, pobrania), konwersje pieniężne. Te wskaźniki nie służą jako sygnały rankingowe, ale jako kontrola sensu strategii: jeśli ruch wraca, a konwersje nie, problemem jest najczęściej dopasowanie intencji albo monetyzacja, nie sam algorytm.
Poziom 4. KPI autorytetu
Liczba i jakość nowych linków zewnętrznych, wzmianki bez linku, cytowania w mediach branżowych, udział w panelach, wystąpienia konferencyjne. Tych miar nie da się sprowadzić do jednej liczby, ale stanowią one bezpiecznik długoterminowy. Spadek autorytetu w klastrze zwiastuje pogorszenie pozycji w przyszłych update’ach, nawet jeśli rankingi krótkoterminowo wyglądają stabilnie.
Polecamy też stałe oczy w branżowych dyskusjach. Sygnały o nadchodzących core updates pojawiają się tygodnie wcześniej w komentarzach (np. Search Engine Land Google Algorithm Updates), a raporty po update’ach z całej branży pozwalają zobaczyć, czy zmiana jest globalna, czy lokalna.
AI Overviews i nowe formaty wyników
Specyficzną warstwą algorytmów Google 2026 są decyzje dotyczące formatu wyniku. To, czy zapytanie skończy się w AI Overviews, czy w klasycznym top 10, czy w panelu Discover, jest osobnym wyborem algorytmu. Z perspektywy serwisu kluczowe są trzy kwestie. Po pierwsze, AI Overviews preferują źródła z wysoką klarownością faktów, dlatego sekcje pytań i odpowiedzi, podsumowania w punktach i konkretne dane liczbowe znacząco zwiększają szansę cytowania. Po drugie, generatywna warstwa cytuje wiele źródeł, więc rywalizacja przesuwa się z „kto jest pierwszy” na „kto zostaje wspomniany”. Po trzecie, kliknięcia z AI Overviews są mniejsze, ale bardziej intencyjne; serwis musi być przygotowany na to, że ruch spada, ale jakość użytkownika rośnie.
Z tego powodu strategia 2026 r. powinna uwzględniać dwa cele rozdzielnie: ranking klasyczny i cytowalność generatywną. Dla wielu klastrów tematycznych okazuje się, że ten sam artykuł da się zoptymalizować równolegle, ale różnymi środkami: jeden zestaw zmian wzmacnia autorytet i głębokość tematu, drugi porządkuje fakty i ułatwia ekstrakcję modelom językowym.
Algorytmy Google 2026 a polski rynek
Polski Internet ma kilka cech, które trzeba uwzględnić, planując reakcję na update. Pierwszą jest silna pozycja Allegro i innych marketplace’ów, które absorbują transakcyjne intencje i pozostawiają content publisherom przestrzeń edukacyjną. Drugą jest stosunkowo wąska grupa źródeł newsowych, traktowanych jako autorytet w segmentach takich jak finanse, prawo, zdrowie, motoryzacja czy nieruchomości. Trzecią jest rosnąca rola AI Overviews w języku polskim, które od 2025 r. odpowiadają za istotny udział sesji w zapytaniach informacyjnych.
Dla redakcji oznacza to konieczność łączenia dwóch ról: bycia ekspertem w wąskiej dziedzinie i bycia źródłem, które jest jasno widoczne dla modeli językowych. Z punktu widzenia analizy pozycji warto patrzeć nie tylko na pozycję 1, ale i na to, czy w AI Overviews pojawia się link do naszego serwisu, czy do konkurencji, oraz czy w sekcji „people also ask” są zapytania, które naturalnie domykają nasz klaster.
Studium przypadku: serwis medyczny po core update z 2025 r.
Aby pokazać, jak framework wygląda w praktyce, opiszemy krótko realne studium z portfela klientów. Serwis medyczny (zdrowie i suplementacja, ok. 1200 artykułów, autorytet domeny w polskiej średniej) zanotował spadek widoczności o 38 procent w ciągu siedmiu dni od ogłoszenia core update w listopadzie 2025 r. Pierwszą reakcją zespołu klienta było zlecenie usunięcia 200 najsłabszych artykułów. Zatrzymaliśmy tę decyzję i zaczęliśmy od segmentacji.
Po dziesięciu dniach okazało się, że spadek dotknął głównie klastra suplementacji sportowej, gdzie autorstwo było rozmyte (cztery autorki bez biografii), a źródła słabo udokumentowane. Klaster „zdrowie kobiet”, prowadzony przez lekarkę z pełną biografią i listą publikacji, spadł zaledwie o 6 procent. Wniosek: problemem nie była technologia ani jakość pisania, lecz sygnały autorytetu i jakość źródeł.
Działania naprawcze trwały sześć tygodni i obejmowały: przepisanie 70 artykułów z dodaniem cytowań do badań i przeglądów (PubMed, ESC, NICE), przeniesienie ich pod jedną autorkę-ekspertkę, wzmocnienie strony „o nas” i polityki redakcyjnej, dodanie spójnego schema.org Article z polami author i reviewedBy, oraz przebudowę linkowania wewnętrznego w klastrze. Po ośmiu tygodniach widoczność wróciła do 96 procent poziomu sprzed update, a w kolejnym core update z marca 2026 r. klaster zyskał dodatkowe 12 procent ruchu. Nie usuneliśmy żadnego z 200 artykułów, które klient chciał na początku skasować.
Najważniejsza lekcja: w 2026 r. algorytmy Google nagradzają redakcje, które mają jasne procesy, podpisanych autorów i dostęp do źródeł pierwotnych, a karzą serwisy traktujące treść jako zbiór anonimowych artykułów. Każdy core update jedynie wzmacnia ten kierunek.
Dla zespołów, które dopiero zaczynają pracować w tym modelu, polecamy prosty warsztat startowy: wybrać jeden klaster tematyczny, wyznaczyć jedną osobę odpowiedzialną merytorycznie, zinwentaryzować artykuły, wskazać luki tematyczne i opracować trzymiesięczny plan refresh’u oraz dwóch nowych pillarów. Po kwartale rezultaty bywają nieproporcjonalnie większe od włożonej pracy, ponieważ Google rozpoznaje kompletność klastra dużo szybciej niż jakość pojedynczego artykułu. Ten sam mechanizm tłumaczy, dlaczego mniejsze, lecz konsekwentne redakcje wyprzedzają duże portale, które publikują wszystkiego po trochu.
Roczna mapa działań redakcji wokół algorytmów
W naszej praktyce sprawdza się prosty kalendarz roczny, który warto rozważyć w każdym serwisie publikującym regularnie.
- Styczeń, luty. Pełen audyt klastrów: rentowność ruchu, gęstość artykułów, luki tematyczne, plan refresh’ów na pierwszą połowę roku.
- Marzec, kwiecień. Praca nad autorami i redakcją: aktualizacja biografii, dodawanie listy publikacji, ujednolicanie polityki redakcyjnej.
- Maj, czerwiec. Optymalizacja AI Overviews: porządkowanie FAQ, akapitów definicyjnych, danych liczbowych.
- Lipiec, sierpień. Audyt techniczny i Core Web Vitals przed jesiennymi update’ami.
- Wrzesień, październik. Plan publikacji na ostatni kwartał, zamykanie luk tematycznych, wzmacnianie linków wewnętrznych.
- Listopad, grudzień. Analiza efektów rocznych, raporty dla klientów, plan tematyczny na kolejny rok i przegląd KPI.
Ten kalendarz nie eliminuje ryzyka core update, ale powoduje, że żadne działanie nie jest reakcyjne. Update zastaje serwis w trakcie zaplanowanej pracy, a nie w panice.
FAQ
Czym różni się core update od broad core update w 2026 r.?
Google nazywa wszystkie duże aktualizacje rdzenia „core updates”, a termin „broad core update” pojawia się w komunikatach zamiennie. W praktyce to ta sama rodzina aktualizacji obejmujących wiele systemów rankingowych jednocześnie, w przeciwieństwie do aktualizacji punktowych (np. dotyczących spamu czy recenzji produktowych).
Ile czasu czekać po update, zanim zaczniemy działać?
Zalecamy minimum 10 do 14 dni stabilizacji od ogłoszenia rolloutu. W tym czasie dane się wygładzają, a sygnały są bardziej miarodajne. Pierwsze działania to zawsze diagnoza i segmentacja, nie usuwanie treści.
Czy treści generowane przez AI są karane przez algorytmy?
Same w sobie nie. Karane są treści niskiej jakości, niezweryfikowane, publikowane masowo bez nadzoru redakcyjnego, fałszywie podpisane lub niewnoszące wartości. Treść AI z prawdziwym redaktorem, świeżymi danymi i jasną perspektywą eksperta mieści się w polityce Google.
Jak mierzyć widoczność w AI Overviews?
Najprostsza metoda to lista 30 do 100 zapytań kluczowych dla serwisu i cotygodniowe sprawdzanie, czy nasz adres pojawia się w cytowaniach AI Overviews. Można to robić ręcznie albo z pomocą narzędzi monitorujących. Wskaźnik to liczba zapytań z cytowaniem podzielona przez liczbę zapytań z aktywnym AI Overviews.
Czy linki zwrotne nadal mają znaczenie w 2026 r.?
Tak, ale zmieniła się ich rola. Linki nadal są jednym z najsilniejszych sygnałów autorytetu, lecz ważniejsza jest jakość i kontekst niż liczba. Linki ze źródeł tematycznie powiązanych, opisanych redakcyjnie, ważą o wiele więcej niż masowe linki z katalogów.
Czy warto trzymać stare artykuły, które nie generują ruchu?
Większość z nich tak, jeśli są poprawne merytorycznie i wspierają klaster. Usuwanie pojedynczych wpisów ma sens tylko wtedy, gdy są niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, duplikują inne strony lub przyciągają ruch sprzeczny z intencją. W pozostałych przypadkach lepiej je odświeżyć lub połączyć.










